Ta strona używa plików cookies.
Polityka prywatności    Jak wyłączyć cookies?    Cyberbezpieczeństwo
AKCEPTUJĘ

.:· Dawna Poezja Mazurska w Piosence ·:.

« Powrót do listy esejów

dr Piotr Szatkowski

Zrozuniéć Mazura

Mazurzy jako społeczność byli i nadal są dla polskiego społeczeństwa ludem nieodgadnionym, nieintuicyjnym, przez co budzącym pewną rezerwę, a może czasem i nieniérnoszć. Wciąż na Mazurach żyją rdzenni potomkowie mazurscy, tuż obok przedstawicieli innych grup etnicznych i narodowych. Jednak Mazur pozostaje niezauważony, a jeśli nawet ktoś Mazura dostrzeże, to często nie pojmie, a finalnie po prostu zignoruje; Mazur nie wzbudzi szczególnego zainteresowania, a próby podkreślenia mazurskiej tożsamości ujdą za rodzaj ekstrawagancji, szukania dziury w całym, a nawet (autentyk) rozbijania jedności narodowej.

Gdy spotykamy członka egzotycznego narodu, niemal od razu jesteśmy w stanie zaobserwować, na czym polegają główne różnice kulturowe, językowe, tożsamościowe i mentalne między nami, a tymże napotkanym nowym kämratém. Normą jest odczuwanie szoku kulturowego. Dopiero po pewnym czasie zauważamy, że oto spotkaliśmy cłoziekä, który może i wyrósł w innej otoczce kulturowej, ale jest nam w istocie całkiem bliski z powodu uniwersalnego człowieczeństwa.

Z Mazurami i mazurską gadką, jeśli już szczęśliwie ktoś bez mazurskich korzeni się tym tematem pojénteresuje, jest zgoła jénac. Łatwo bowiem wpaść w pułapkę pozornego, fałszywego zrozumienia, w poznawcze légästwo. Gádkä po dłuższej chwili osłuchania przestaje wszak być dużym wyzwaniem dla osoby polskojęzycznej, a sami Mazurzy na pierwszy rzut oka zachowują się i wyglądają tak samo, jak Polacy, Litwini czy Niemcy, słowem – jak środkowi Europejczycy. Wielu ludzi uznaje więc od samego początku, że wokół Mazura nie ma żadnej tajemnicy, ot, zaledwie taka regionalna odmiana polskości z dużą domieszką niemieckich zwyczajów i borgowanéch słów. Do tego za mało kolorowa i niezbyt naiwna czy wesoła, niewystarczająco ludowa, by przyciągnąć poszukiwaczy łatwo sprzedającego się folkloru.

Niektórzy idą w tym lenistwie o krok dalej, nazywając Mazurów po prostu Niemcami, choć podsukunki socjologów wskazują, że społeczność mazurska reprezentuje całe spektrum tożsamości od niemieckiej, przez mazurską, na polskiej kończąc. Zazwyczaj Mazur czuje się po trosze przedstawicielem każdej z tych trzech grup. Dla współczesnego konsumenta kultury zdaje się to rzeczą mętną, niewyrazistą. Przyzwyczailiśmy się w codziennej aśtichnoszci życia, że godną uwagi innością jest głównie to, co widoczne od razu. I tylko taką inność nauczyliśmy się fejrować, konserwować, bronić. Nie tę cichą, mazurską, schowaną za wieloma obawami i traumami. Gdyby Mazur przemówił do nas zupełnie obcym, niezrozumiałym izolowanym językiem, a na co dzień ubierał się i zachowywał w piorunująco apártnÿ sposób, wówczas mógłby liczyć na zainteresowanie, a nawet być może i wsparcie.

Tymczasem, by zrozumieć coś z Mazurów, trzeba wykonać ogromną pracę intelektualną, odrzucić powierzchowność myślenia, spędzić niemały kawał życia przy źródłach pisanych, ale też i z tą nadal żywą społecznością. Przestąpić próg kościoła ewangelickiego, odwiedzić kérchówek, posłuchać nabożeństwa, spotkać się z parafianami na kafekrancu. Dopiero wówczas przychodzi ów szok kulturowy: można dostrzec i całym duchem poczuć niuanse, dzięki którym mazurskość jest jakością samą w sobie, a im dłużej z nią obcujemy, tym bardziej dostrzegamy, jak bardzo od standardowego „polskiego świata” Mazur odstaje swymi zachowaniami, kulturą, tożsamością i przekonaniami.

Po pewnym czasie zaczynamy nie tylko racjonalnie, książkowo rozumieć, ale i intuicyjnie odbierać, jak Mazura Pruskiego ukształtowała historia życia na pograniczu, aż do II WŚ – najpierw po pruskiej, a później po niemieckiej stronie granicy. Jeszcze przedwojenni badacze wpadali w niemałe zakłopotanie, widząc, że Polska nie była idée fixe dla pozornie tak podobnego językowo i kulturowo Mazura, iż dla niego Polska była li tylko jednym ze spokrewnionych nachbarów/sziósziadów, z którym relacje zresztą zmieniały się jak w kalejdoskopie i nie zawsze układały wzorcowo. Poczujemy, jak mazurskość ukształtował dominujący luteranizm (éwanielická/luterská ziara) z całym anturażem mentalnym, wyraźnie różnym od powszechnego w Polsce poczucia narodowego opartego w znacznej mierze o katolicyzm. Poczujemy, że polska literatura dla dawnego Mazura nie ostoji sze z romantyków takich, jak Mickiewicz czy Słowacki, a raczej z Reja, Kochanowskiego, a przede wszystkim gotykiem zapisanej, dawnej polszczyzny z käncÿnoli i liczących sobie po kilkaset lat luterańskich wydań Psisma.

Przed oczyma bacznego obserwatora ukazuje się świat, w którym nie dochodzi do gwałtownego starcia z niemieckością, lecz do silnego z nią przenikania. Uwidacznia się także krzepki niegdyś lud, w którym bolesne spotkanie z sowietami, a następnie ostre konflikty z nowymi osadnikami z Polski umocniło poczucie strachu, eskapizm i bierność, pewne fatalistyczne i melancholijne pogodzenie się z wiecznie niesprzyjającym, historycznym zietrzém.

Większość Mazurów już od pocz. XX w. coraz bardziej utożsamiających się z niemieckością, choć nadal nie w pełni z nią tożsamych, po wojnie wyjechała do Rejchu. Mówi się, choć nie jest to precyzyjne stwierdzenie, że to PRL dokończył dzieła przekonywania Mazura do spójności z narodem niemieckim. Działo się tak w wyniku deportacji, konfliktów na tle tożsamościowym i religijnym; ostatnia fala migrantów z lat 70. wyjechała zaś w poszukiwaniu lepszych warunków ekonomicznych.

Życie na pograniczu sprawiło, że wielu z 5-15 tys. żyjących w Polsce potomków Mazurów do dziś odczuwa wieloskładnikową tożsamość ulokowaną gdzieś pomiędzy mazurskością (naskoszció), niemieckością i polskością. Odzwierciedleniem skomplikowanych dziejów Mazurów jest również mazurski etnolekt, mazurská gádkä, niestety już wymierająca z powodu braku wsparcia i prestiżu – mieszanka dialektu mazowieckiego, archaicznej polszczyzny religijnej i licznych zapożyczeń, głównie ogólnoniemieckich i dolnoniemieckich. Gdy poszukamy jeszcze głębiej, dokopiemy się w legendach i genealogii części mazurskéch famélijów do śladów bałtyjskich Prusów – tych samych, których erbojtowali ritri zakonu krzyżackiego.

Jo! W Mazurach naprawdę nadal tkwi tajemnica, éntdekowanie jej jest jednak zadaniem przed osoblizie napérte ludzie.

  • Nieniérnoszć – rodzaj niepokoju, niemożności opanowania emocji
  • Kämrat – kolega, przyjaciel
  • Cłoziek, cłek – człowiek
  • Pojénteresować sze – zainteresować się
  • Jénac – inaczej
  • Légästwo – lenistwo
  • Borgować – pożyczać, z niem. borgen
  • Podsukunek – badanie; kalka z niem. Untersuchung
  • Aśtichnoszć – gwałtowność, porywczość, prędkość, z niem. hastig
  • Fejrować – świętować, celebrować, obchodzić
  • Apártnÿ – odrębny, oddzielny, ale także: dziwny
  • Kérchówek – ewangelicki cmentarz, także ogólnie szniéntárz lub sméntárz
  • Kafekranc – rodzaj okrągłego kucha (ciasta), babki, często podawanej na spotkaniach parafian po nabożeństwach;
  • Nachbari/sziósziadi – sąsiedzi
  • Éwanielická/luterská ziara – wyznanie ewangelickie/luterańskie
  • Ostoji sze – składa się
  • Käncÿnol – kancjonał, śpiewnik ewangelicki
  • Psismo / Biblijá – Pismo Święte/Biblia
  • Zietrz – wiatr
  • Rejch/Rajch – dosł. rzesza, tak nazywano Niemcy
  • Naskoszć – swojskość, naski – swojski
  • Mazurská famélijá – mazurska rodzina
  • Erbojtować – podbić, zwojować, z niem. erbeuten
  • Ritri – rycerze
  • Éntdekować – odkryć (ląd lub tajemnicę)
  • Przed osoblizie napérte ludzie – dla ludzi szczególnie upartych